niedziela, 24 lipca 2016

Moje pierwsze pudełeczko

Na razie pokażę Wam moje pierwsze pudełeczko, tzw. exploding box.
Jest to forma przestrzenna, która daje (przynajmniej w mojej ocenie) dużo większą możliwość pokazania treści i dekoracji niż zwykła kartka. To fajny pomysł w przypadku chrzcin czy urodzin albo ślubu, bo stanowić może w sobie i ozdobę, i prezent, i pudełko na prezent :)

Zobaczcie więc moją pierwszą pracę sprzed ponad 2 lat:


 Wszystko wycinałam ręcznie nożyczkami, a rozetkę ozdabiałam dodatkowo dziurkaczem brzegowym. Dopiero później zakupiłam trymer i tablicę do bigowania :) Dlatego taka jakość :)
Na szczęście kolejne były już lepsze :) Ale o tym później...


Blog i co dalej?...

Blog i co dalej?...


Dochodzę do wniosku, że prowadzenie bloga to nie taka prosta sprawa... Dziwne, bo przecież ledwie co zaczęłam, a już narzekam :) Ale już wyjaśniam: sprawa nie prosta, bo potrzeba na to czasu, a ja mam go ostatnio bardzo mało... i pewnie wszystkie pracujące mamy mnie zrozumieją :)

A jednak założyłam bloga i wcale nie dlatego, że nie mam co robić albo dlatego, że jest to modne i "wszyscy mają".... Po prostu chciałam mieć miejsce, gdzie mogłabym się dzielić moimi pomysłami i które motywowałoby mnie (tak, właśnie mnie też!) do lepszej organizacji czasu, pracy i do systematyczności w tworzeniu.

Bo chyba większość scraperek tak zaczyna, jak ja: widzisz u kogoś jakąś fajną rzecz własnoręcznie zrobioną (kartkę, album itp.) i zastanawiasz się, czy tez byś dał/dała radę....
No i próbujesz, najpierw z tego, co masz w domu, potem odwiedzasz najbliższą księgarnię, potem odkrywasz, ze w zasadzie niewiele w niej jest rzeczy potrzebnych do scrapowania albo są one koszmarnie drogie... potem trafiasz na allegro (bo tam jest wszystko), a wreszcie do sklepów internetowych z "przydasiami"...
Najpierw kleisz coś na próbę dla siebie (ja zaczęłam od ozdabiania albumów, bo kocham zdjęcia i fotografowanie i uwielbiam tradycyjne albumy, do których można wkleić nie tylko fotki, ale też np. pamiątkowy bilet z pierwszej przejażdżki dziecka pociągiem)...
Potem robisz kartkę na imieniny mamy (męża/cioci/taty itp.- do wyboru), potem ktoś znajomy chciałby, żebyś zrobiła też coś dla niego, bo np. idzie na ślub i chce mieć kartkę, która się wyróżni...
i tak się to rozpędza, aż w końcu albo się wkręcasz na całego i zaczynasz tworzyć też dla samej przyjemności (a nie tylko od okazji do okazji) albo stwierdzasz, ze nie masz na to czasu i rzucasz wszystko w kąt...

Ja chyba jestem gdzieś na rozdrożu decyzji, bo z jednej strony chciałabym się rozwijać, a z drugiej naprawdę ciężko pomiędzy pracą, dziećmi i domowymi zajęciami znaleźć czas na scrapowanie, a ile nocy można zarwać w tygodniu?

Zobaczymy, co będzie dalej... :)